Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norweskie perypetie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norweskie perypetie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wiosennie i ogródkowo ☼

Witajcie!

Co prawda do Norwegii tak wysokie temperatury jak w ostatni weekend w Polsce jeszcze nie dotarły (i pewnie jeszcze długo nie dotrą), to i tak nie mam co narzekać! Zeszły tydzień obfitował w piękną słoneczną pogodę! Pełna optymizmu ruszyłam z łopatą do ogrodu i na taras. Mój warzywny ogródek jest już gotowy! Trzy rodzaje sałat, pietruszka, rukola i mięta pomału, pomału sobie rosną. Bazylię, którą razem z sałatami wysiałam w domu, niestety nie przeżyła (chyba jeszcze dla niej za zimno) i wysiałam ją jeszcze raz. Co do tarasu, to póki co posadziłam bratki i wysiałam aksamitki (które niestety nie wschodzą). Hortensję, która zimę przeczekałam w komórce, wsadziłam prosto do ziemi. Z nią też mam pewne obawy, no ale zobaczymy. I oczywiście nie mogło zabraknąć mojej ukochanej lawendy! Tak więc mogę się pochwalić, że kącik tarasowy jest prawie gotowy! Niedługo nim oraz warzywniakiem się z Wami podzielę! Póki co wstawiam kilka zdjęć, które cyknęłam po robocie w ogrodzie ;)






Dziewczyny, już teraz życzę Wam pięknej, słonecznej i upalnej majówki! My będziemy mieli gościa ,wiec blog i cała reszta idą w odstawkę ;). 

Pozdrawiam
M :)


czwartek, 26 marca 2015

Wiosno wracaj!

A było tak pięknie...Do wczoraj. Dzisiaj przywitał nas powrót zimy. I to jaki! Przez noc napadało 30 cm śniegu. Niby nic, ale południe i wschód Norwegi totalnie sparaliżowało! W Oslo autobusy w ogóle nie kursowały, u mnie na szczęście tak, choć z godzinnym opóźnieniem. I suma summarum w pracy pojawiłam się prawie trzy godziny po czasie. Wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale żeby jednorazowy opad śniegu sparaliżował kraj, w którym każdy mieszkaniec urodził się, jak to mówią, z nartami na nogach...?

Na przekór zimie kilka migawek sprzed dwóch dni :) U mnie wiosna zawitała na stałe (pomimo śnieżycy za oknem). Stawiam na soczyste kolory, w tym wypadku odcienie błękitu, i piękne wiosenne kwiaty. Dzisiaj w roli głównej patera w kolorze ni to mięty, ni turkusu. I pochwalić się mogę, że kupiona na zimowej wyprzedaży dwa miesiące temu za 25 zeta :). Domeczek i stokrotki to prezenty od Ukochanego z okazji dnia kobiet. Jest i coś własnoręcznego, materiałowa pisanka uszyta własnoręcznie w zeszłym roku. Pamiętam, że strasznie się przy niej napracowałam. Może jeszcze przed świętami uda mi się jakąś lub jakieś uszyć. Teraz powinno pójść jak po maśle, bo w końcu mam nową koleżankę o nazwisku Singer :). Póki co próbujemy się lepiej zapoznać, ale myślę że będzie dobrze :)










A jak u Was w tym roku wygląda wiosna? Tradycyjnie stawiacie na żółć, czy może idziecie na przekór i idziecie w zupełnie innym kierunku?




Ślę moc wiosennych pozdrowień :)
Do zaklikania :D
M.

piątek, 6 lutego 2015

Wish List February oraz moje norweskie perypetie

Hei Dziewczyny!

Po krótkiej przerwie (o której przeczytacie pod koniec tego posta) zapraszam Was na moją subiektywną lutową Wish Listę :) Jestem bardzo ciekawa czy któryś z moich wymarzonych typów również zaprząta Wam głowy :)


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9



Moim ostatnim odkryciem jest norweska marka Mille Moi, która swoją ceramiką mnie urzekła. Tutaj zaprezentowałam filiżankę pochodzącą właśnie od tego producenta. W tym miesiącu raczej jej sobie nie odmówię :). Jeśli chcecie zobaczyć więcej, kliknijcie w link numer 6. Moją uwagę zwróciły także garnki Kastrull  z Ikea. Bardzo podoba mi się ich design oraz kolor! Dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: beżowej i zielonej. Myślę, że przy następnym wypadzie do tego sklepu, jeden z nich wyląduje w koszyku :). Również zachwyciłam się wazą Kähler. Podoba mi się w wersji czarnej lub złotej. I wydaje mi się, że byłoby mi się ciężko zdecydować. Na szczęście ten dylemat może poczekać.







Na koniec chciałam się podzielić z Wami moją ostatnią "przygodą". W zeszłym tygodniu niefortunnie zraniłam się w rękę i uszkodziłam sobie nerw palca wskazującego (moje szczęście). Na początku myślałam, że wszystko samo się zagoi, ale niestety jak palca nie czułam , tak nie czułam. Poszłam do lekarza rodzinnego, ten mnie wysłał do szpitala, a tam skierowali mnie do kolejnego, oddalonego o 45km! Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wczoraj miałam operację (pod narkozą!), palec wróci do normy za 6 do 12 miesięcy. Nie piszę tego żeby się nad sobą użalać! Chciałam Wam opowiedzieć jak pozytywnie zostałam zaskoczona norweską służbą zdrowia. Każdy lekarz czy pielęgniarka był dla mnie miły i serdeczny, każdy najpierw się przedstawiał, podawał rękę, pytał jak się miewam. Nie czułam na sobie pytających wzroków "co ty od nas chcesz?", nikt nie bagatelizował problemu. Na prawdę czułam się bezpiecznie, że jestem w dobrych rękach. Nie wiem jak to od środka wygląda w Pl, bo nigdy nie miałam okazji wylądować w szpitalu (na szczęście), ale wiele słyszałam, czy to od znajomych czy z tv. Nie są to raczej pozytywne opinie. Chciałabym, aby w Polsce opieka wyglądała tak jak tutaj, a ludzie byli dla siebie milsi i nie traktowali pacjenta jak intruza.

Tyle ode mnie. Mam nadzieję, że nie uraziłam moją opinią żadnej z czytelniczek. Wiadome jest, że to co negatywne najczęściej wychodzi na powierzchnię i zakrywa to co pozytywne, a i najdłużej zapada w pamięci.

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i miłego weekendu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...